Nikt nie chciał Paulinki

Oto Paulinka. Historia tej 13-latki zaczyna się wstrząsająco. Matka ją porzuca, babcia też jej nie chce... Kiedy wydaje się, że w życiu tego dziecka już nigdy nie będzie słońca, wtedy pojawia się iskierka nadziei na to, że jej życie się odmieni.

Paulina Siedzińska kiedyś miała mamę i babcię. Ale wszystko zmieniło się, gdy okazało się, że dziewczynka nigdy nie będzie zdrowa. Nigdy nie będzie chodzić, nie będzie bawić się tak, jak inne dzieci i nigdy nie powie "mamo, kocham cię".

Smutna historia Paulinki. Matka porzuciła dziecko

Gdy u dziewczynki zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce typu móżdżkowego, mama ją porzuca, a trzy miesiące później babcia decyduje, że – skoro dziecko jest tak chore – to ona nie będzie się nim zajmować. Świat bezbronnej dziewczynki zawalił się w jednej sekundzie. Straciła nadzieję, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto zrobi wszystko, by jej trudne życie wyglądało zupełnie inaczej. Wtedy na jej drodze staje Aleksandra Baran (50 l.), która prowadzi Rodzinny Dom Dziecka w Gdańsku. Ale to nie jest zwykła placówka, która opiekuje się porzuconymi dziećmi. To dom z prawdziwego zdarzenia, gdzie dzieci traktuje się jak rodzinę.

Pani Ola, jej mąż oraz dzieci okazali dziewczynce serce. – To jest nasza córeczka. Zrobimy dla niej wszystko – mówi ze wzruszeniem pani Ola, tuląc Paulinkę.

Paulinka jest teraz w Rodzinnym Domu Dziecka. Pani Ola traktuje ją jak córkę

Dziewczynka jest tu kochana i czuje się potrzebna, ale niestety jej choroba się nie cofa. Dziecko wymaga stałej opieki przy najprostszych czynnościach i codziennej rehabilitacji. I tu jest problem. Bliscy starają się organizować różne zrzutki w internecie, jednak nie na wszystkie wydatki udaje się uzbierać potrzebne pieniądze.

– Ostatnio trzeba było ogromnego zaangażowania, aby kupić wózek Paulince, bo został on skradziony z naszej klatki schodowej – opowiada pani Ola. – Moja starsza córka napisała prośbę o udostępnienie tej akcji do znanego influencera. Dzięki jego prośbie do fanów mogliśmy kupić ten wózek. Ale nie zawsze wszystko idzie dobrze, a rehabilitacja jest coraz droższa – ubolewa mama Paulinki.

 

Paulinka potrzebuje rehabilitacji. Tu chodzi o jej życie

W tej chwili godzina takiej terapii kosztuje 150 zł. A takich spotkań Paulinka powinna mieć najlepiej kilka w tygodniu, a bliskich stać na opłacenie tylko jednej godziny tygodniowo.

– Choroba się pogłębia. Paulinka sama nie siedzi, jest podpierana, jej nogi i ręce wyginają się we wszystkie strony. Skolioza i wykrzywienia postępują, bo Paulinka chce się kłaść tak jak lubi, a nie tak jak musi. To niestety oznacza coraz częstsze problemy z oddychaniem, co wiąże się zagrożeniem życia. Bardzo się o nią martwimy – podkreśla nowa mama dziewczynki.

Mimo choroby Paulinka jest pogodnym dzieckiem. Nie płacze, uwielbia oglądać bajki.

— Ale chyba najbardziej lubi jeść. Gdy tylko przychodzę z obiadem albo śniadaniem, to bardzo się cieszy. Widać, że jest szczęśliwa. Je wszystko ze smakiem – mówi pani Ola.

Pomoc dla Paulinki. Liczy się każdy grosz

Paulinkę opieką otoczyła także Fundacja Faktu. Chcemy zebrać 5 tys. zł na rehabilitację dla dziewczynki. Dzięki tej akcji każdy z nas może sprawić, że Paulinka będzie szczęśliwsza. Pamiętajmy. Dobro wraca, a liczy się każda złotówka.

Aby pomóc Paulince, zrób przelew na konto zbiórki Fundacji Faktu Serce dla Dzieci, nr 44 1240 6292 1111 0010 7095 3236 , dopisek SERCE lub szybki przelew ze strony FundacjaFaktu.pl, zakładka "Chcę pomóc.

tekst: Maja Fenrych

 


Zbiórka Fundacji Faktu

Na tę rodzinę spadła lawina nieszczęść

Każdy dzień jest wielkim zmaganiem dla Eweliny Gondko i jej rodziny. Aby mogła wyjechać na turnus rehabilitacyjny potrzeba 6 tys. zł. Dla niektórych to mało, ale dla tej rodziny to majątek.

1,5 proc.

1,5 proc. podatku dla Fundacji Faktu. Ratuj z nami chore dzieci. KRS 0000353781

Wpływy z 1,5 proc. dla Fundacji Faktu to konkretna pomoc dla wielu chorych dzieci i ich rodziców, którzy codziennie proszą nas o wsparcie. Nawet niewielkie wpłaty przekładają się na godziny zbawiennej rehabilitacji, sprzęt rehabilitacyjny czy terapię logopedyczną.

Świąteczna akcja Fundacji Faktu

Marlenka cierpi na nieznaną chorobę. Jej mama też toczy walkę o życie.

W życiu rodziny z Mokrej na Podkarpaciu każdy dzień to zmagania z chorobą małej Marlenki. Dziewczynka od urodzenia cierpi na poważną niepełnosprawność, a rodzice szukają desperacko odpowiedzi na pytanie — jaka choroba ją tak bardzo dotyka?

Świąteczna akcja Fundacji Faktu

Każdego dnia walczymy o Marikę

Ma 6 lat, a dopiero zaczyna stawiać pierwsze kroki i mówi zaledwie kilka słów. Marika jest bardzo chora, urodziła się z wieloma wadami, ale jej mama robi wszystko, by stała się jak najbardziej samodzielna. Pani Kamila samotnie wychowuje córkę. Każdy z nas może pomóc w tej walce o lepsze jutro Mariki. Cenna jest każda złotówka.

Zbiórka Fundacji Faktu

Nie ma leku dla Nadii, nadzieją jest rehabilitacja

Malutka Nadia Polańska z Woli Węgierskiej na Podkarpaciu ma zaledwie pół roku a już musi się mierzyć z wielkimi przeciwnościami losu. Mimo to jej twarz promienieje, gdy tylko widzi bliskich. Rodzice nawet przez chwilę nie tracą nadziei na lepsze życie dla swojej córeczki. Ale, aby takie było, maleństwo musi przejść skomplikowaną operację czaszki.

Pomóż z Fundacją Faktu

Zuzia czuje ból każdego dnia. Tylko rehabilitacja może ulżyć jej cierpieniom

Zuzia Szacoń (16 l.) nie chodzi, nie mówi, a jej kręgosłup jest skrzywiony o 45 stopni. Dziewczynka potrzebuje nie tylko nieustającej opieki, ale i intensywnej rehabilitacji. Jej mama wychowuje samotnie dwie córki. Nie stać jej na opłacanie turnusów rehabilitacyjnych, na które Zuzanna powinna jeździć trzy razy w roku. Bez pomocy ludzi o wielkich sercach nastolatka będzie skazana na cierpienie.